Katalog, który urósł

Firma ma w aplikacji katalog produktów, a wyszukiwarka szuka wpisanego fragmentu tekstu w nazwie. Na początku to wystarcza. Potem katalog rośnie, a klienci zaczynają pisać tak, jak piszą w dużych sklepach: sam początek nazwy, kilka słów naraz, bez polskich liter.

Różnicę dobrze widać na katalogu zmyślonej firmy Pasieka Wrzos, która sprzedaje sprzęt pszczelarski: ule, ramki, węzę, miodarki i odzież ochronną. Ten sklep można wypróbować w pokazie.

Te same zapytania, dwa podejścia

klient wpisuje proste szukanie fragmentu dobra wyszukiwarka
pol ule, ramki i węza „wielkopolskie”, bo „pol” siedzi w środku słowa Poławiacz pyłku, bo dopasowanie idzie od początku słowa
ram wiel nic, bo w nazwie po „ram” stoi jeszcze „ka” Ramka wielkopolska i miodarki na ramki wielkopolskie, bo każde wpisane słowo może być początkiem innego słowa w nazwie
weza nic, bo w nazwach jest „ę” Węza, bo polskie litery nie mają znaczenia
podkurzach nic Podkurzacz, z informacją, że to podobne wyniki

Do tego proste szukanie nie układa wyników według trafności. Produkt, który pasuje idealnie, może wylądować na końcu listy. Klient, który dostaje pustą listę albo listę bez sensu, zwykle nie szuka dalej i zamyka stronę.

Co odróżnia dobrą wyszukiwarkę

Podpowiedzi w trakcie pisania

Po dwóch literach pod polem rozwija się panel. Jest w nim polecany produkt, pasujące kategorie, usługi, producenci i lista produktów z miniaturą, oceną i ceną. Kategorie, które firma promuje, są wyżej. Panel da się obsłużyć samą klawiaturą.

W podpowiedzi pogrubiony jest tylko wpisany początek słowa, więc od razu widać, dlaczego produkt się pojawił. Każde wpisane słowo musi gdzieś pasować: w nazwie, w producencie, w kategorii albo w dodatkowych słowach, które firma przypisała produktowi.

Najlepiej pasujące produkty na górze

Najpierw idzie to, co pasuje najlepiej. Produkty polecane, popularne, dobrze oceniane i dostępne od ręki dostają niewielkie pierwszeństwo. Może ono przesunąć trochę wyżej produkt nieco słabiej dopasowany, ale nie wypycha tych, które pasują wyraźnie lepiej. Takie ustawienia łatwo dobrać źle. Dlatego kolejność sprawdza się na prawdziwym katalogu, bo kilka przykładów niczego nie wykaże.

Ostrożnie z literówkami

Poprawianie literówek łatwo przesadzić. Krótki początek słowa z jedną zmienioną literą pasuje do mnóstwa przypadkowych słów i panel zapełnia się rzeczami bez związku. Rozsądniej jest poprawiać literówki dopiero wtedy, gdy nic nie pasuje dokładnie, porównywać wtedy całe słowa i mówić klientowi wprost, że to podobne wyniki.

Filtry, które się nie blokują

Na stronie wyników są filtry: kategoria, producent, typ ramki, materiał, cena, ocena i dostępność. Przy każdej pozycji stoi liczba produktów.

Częsty błąd wygląda tak. Klient zaznacza kategorię „Ramki i węza” i lista kategorii kurczy się do jednej pozycji. Żeby zobaczyć ule, trzeba najpierw odznaczyć, a potem zaznaczyć coś innego. W dobrze zrobionych filtrach po zaznaczeniu kategorii inne dalej są widoczne, a liczba przy każdej mówi, ile produktów zostanie po jej dołożeniu. Można więc wybrać kilka naraz, a liczby przeliczają się po każdym kliknięciu. Klient tego nie zauważa, po prostu filtry mu nie przeszkadzają. Tak działające filtry można wypróbować w sklepie z kategoriami.

Nie tylko w sklepie

Sklep jest najprostszym przykładem, ale z wyszukiwarki korzysta każdy, kto w aplikacji firmy czegoś szuka. Najczęściej są to pracownicy, i to po kilkadziesiąt razy dziennie.

Klient dzwoni i przedstawia się samym nazwiskiem albo nazwą firmy, którą pamięta tylko w połowie. Osoba w biurze wpisuje kilka liter i od razu widzi właściwą kartę, choć klient powiedział „Kowalsky” zamiast „Kowalski”.

W magazynie część zamienną szuka się po numerze katalogowym, po starym numerze z poprzedniego systemu albo po opisie „uszczelka do pompy”. Ta sama pozycja ma się znaleźć każdą z tych dróg.

Rzecz, której nikt nie znalazł, ktoś robi drugi raz. Tak powstaje zduplikowana karta klienta albo zamówienie części, która leżała na półce.

Wyszukiwarka ma własną kopię katalogu

Taka wyszukiwarka zwykle działa jako osobny program obok aplikacji. Jej kopia katalogu może się rozjechać z oryginałem, więc warto trzymać się kilku zasad.

Oryginałem zostają dane w aplikacji firmy. Produkty, ceny i kategorie edytuje się tam, gdzie dotąd, a wyszukiwarka dostaje tylko kopię. Tę kopię w każdej chwili można zrobić od nowa z danych aplikacji.

Zmiana trafia do wyszukiwarki dopiero wtedy, gdy zapis w aplikacji się udał. Jeśli zapis produktu się nie uda, wyszukiwarka go nie pokaże.

Awaria wyszukiwarki nie zatrzymuje pracy. Zapisy w aplikacji dalej przechodzą, a klient sklepu zamiast błędu całej strony widzi komunikat, że wyszukiwarka jest chwilowo niedostępna. Przebudowa kopii katalogu też nie robi przerwy, bo nowa kopia powstaje obok starej, a przełączenie następuje w jednej chwili.

Wyszukiwarka nie jest dostępna z internetu. Rozmawia z nią tylko aplikacja.

Jeśli część pól jest ukryta przed niektórymi pracownikami, wyszukiwarka nie może ich zdradzić. O tym, jak łatwo to przeoczyć, piszemy w artykule Pracownik widzi więcej, niż powinien.

Mały katalog: najpierw sama baza danych

Osobna wyszukiwarka to dodatkowy program do utrzymania i kopia katalogu do pilnowania. Opłaca się przy dużym katalogu. Pomaga też wtedy, gdy klienci szukają po wielu polach naraz i korzystają z rozbudowanych filtrów.

Przy małym katalogu sama baza danych potrafi więcej, niż się wydaje. Umie szukać całych słów i ich fragmentów, pomijać polskie znaki i liczyć trafność, a drugiej kopii do pilnowania wtedy nie ma. Do osobnej wyszukiwarki można przejść później, gdy faktycznie zabraknie możliwości. Jeśli dane od początku mają jedno źródło, takie przejście nie wymaga przebudowy reszty aplikacji.

Technologię najlepiej dobrać wtedy, gdy wiadomo, jak szukają klienci firmy i ile to dla niej znaczy. Przy małym katalogu dobra rada często brzmi: z osobną wyszukiwarką można poczekać.

Pokaz

W prawdziwym wdrożeniu wyszukiwanie działa na serwerze. W pokazie cały zmyślony katalog i to samo zachowanie wyszukiwarki są w przeglądarce, więc nic nie wychodzi na zewnątrz. Warto wpisać na przykład:

  • miod, żeby zobaczyć kilka sekcji panelu naraz: miodarki, słoiki na miód i serwis,
  • wielkop, żeby znaleźć ramki, korpusy i węzę w tym wymiarze bez wpisywania całego słowa,
  • ram wiel, czyli dwa początki słów naraz,
  • weza, bez polskich liter,
  • podkurzach, z literówką.